Bilbao, jedno z największych miast Kraju Basków w północnej Hiszpanii, stało się w poniedziałek 26 października areną gwałtownych zamieszek. Protest przeciwko planowanemu wystąpieniu kontrowersyjnego komentatora politycznego Vito Quilesa przerodził się w starcia z policją, podpalenia samochodów i dewastację sklepów. Choć organizator spotkania ostatecznie zrezygnował z przyjazdu, nie zapobiegło to eskalacji przemocy.
Protest, który wymknął się spod kontroli
Wszystko rozpoczęło się od zapowiedzi publicznego wystąpienia Vito Quilesa, hiszpańskiego komentatora znanego z prowokacyjnych działań i wypowiedzi politycznych. Jego planowana obecność w Bilbao wywołała sprzeciw środowisk antyfaszystowskich, które zorganizowały demonstracje w różnych częściach miasta.
W poniedziałkowe popołudnie setki osób przeszły ulicami Bilbao, kierując się w stronę Uniwersytetu Deusto. Wśród uczestników znajdowali się demonstranci niosący transparenty sprzeciwiające się faszyzmowi oraz obecności Quilesa w Kraju Basków.
Początkowo protest miał charakter politycznej manifestacji. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy część zgromadzonych, ubranych na czarno i zasłaniających twarze, rozpoczęła konfrontację z funkcjonariuszami baskijskiej policji Ertzaintza.
Około godziny 19:00 w kilku częściach miasta pojawiły się płomienie, a na ulicach zaczęły powstawać prowizoryczne barykady z podpalonych kontenerów na śmieci.
Płonące pojazdy i ataki na policjantów
Najpoważniejsze incydenty odnotowano w rejonie alei Lehendakari Aguirre, ulicy Luis Power, Avenida Madariaga oraz Gran Vía, jednej z najważniejszych arterii Bilbao.
Według informacji przekazanych przez baskijskie służby podczas zamieszek podpalono około sześciu pojazdów, zniszczono liczne kontenery na odpady i uszkodzono elementy infrastruktury miejskiej.
W kierunku policjantów rzucano kamieniami, petardami oraz innymi przedmiotami. Zaatakowany został również motocykl należący do policji miejskiej.
Zamieszki nie ograniczyły się do bezpośrednich starć z funkcjonariuszami. Grupy agresywnych uczestników przemieściły się także do dzielnicy Indautxu, gdzie doszło do włamań i grabieży w lokalnych sklepach.
Szczególnie niepokojący jest fakt, że celem ataków stały się również niewielkie, rodzinne przedsiębiorstwa, niemające bezpośredniego związku z politycznym konfliktem.
19 zatrzymanych, wśród nich siedmioro nieletnich
Bilans policyjnych działań wskazuje na zatrzymanie co najmniej 19 osób. Siedmioro z nich to osoby niepełnoletnie. Dodatkowo trzy kolejne osoby objęto czynnościami wyjaśniającymi w związku z wydarzeniami.
Baskijski minister bezpieczeństwa Bingen Zupiria ocenił sytuację jako wyjątkowo poważną. Jego zdaniem charakter niektórych ataków może wskazywać, że nie były one wyłącznie spontaniczną reakcją uczestników demonstracji.
Zupiria zwrócił uwagę na sposób przemieszczania się agresywnych grup między poszczególnymi częściami miasta oraz skalę zniszczeń. Wyraził obawę, że wydarzenia w Bilbao mogą przypominać brutalne zamieszki obserwowane wcześniej w innych europejskich miastach.
Nie oznacza to jednak, że udział zorganizowanych grup został już potwierdzony. Okoliczności zdarzeń i ewentualne powiązania uczestników wymagają dalszego wyjaśnienia.
Władze zapowiedziały również oszacowanie strat materialnych i przeanalizowanie możliwości udzielenia pomocy poszkodowanym przedsiębiorcom.
Vito Quiles odwołał spotkanie jeszcze przed wybuchem zamieszek
Co istotne, polityczne wydarzenie, które stało się przyczyną protestów, ostatecznie w ogóle się nie odbyło.
Około godziny 18:30, a więc jeszcze przed rozpoczęciem najpoważniejszych starć, Vito Quiles poinformował w mediach społecznościowych o odwołaniu swojego wystąpienia.
Decyzję podjął po rozmowie z przedstawicielem Ertzaintza odpowiedzialnym za zabezpieczenie wydarzenia. Policja miała ostrzec go przed bardzo wysokim ryzykiem gwałtownych incydentów.
Quiles przekonywał następnie, że w protestach uczestniczą osoby związane ze skrajnymi środowiskami, w tym byli członkowie ETA. Były to jednak jego własne twierdzenia, których przytoczony materiał prasowy nie potwierdza niezależnymi ustaleniami.
Mimo odwołania spotkania zgromadzone wcześniej grupy nie rozeszły się, a napięcie na ulicach miasta nadal rosło.
Uniwersytet Deusto zamknął kampus
W obawie przed możliwymi starciami władze Uniwersytetu Deusto zdecydowały o zawieszeniu popołudniowych zajęć i zamknięciu kampusu.
Decyzja miała charakter prewencyjny i była związana z zapowiadanymi demonstracjami w bezpośrednim sąsiedztwie uczelni.
Nie wszyscy przedstawiciele władz regionalnych uznali jednak takie rozwiązanie za właściwe. Baskijski minister nauki, uniwersytetów i innowacji Juan Ignacio Pérez Iglesias zakwestionował zasadność zamknięcia placówki.
Wydarzenia pokazały, jak duży wpływ na codzienne funkcjonowanie miasta mogą mieć konflikty polityczne, nawet gdy zaplanowane spotkanie ostatecznie zostaje odwołane.
Władze Kraju Basków potępiają przemoc
Zdecydowane stanowisko wobec zamieszek zajął Imanol Pradales, szef autonomicznego rządu Kraju Basków, określany mianem lehendakari.
Pradales skrytykował zarówno polityczne prowokacje, jak i osoby wykorzystujące demonstracje do stosowania przemocy. Podkreślił, że sprzeciw wobec radykalnych ideologii powinien odbywać się za pomocą demokratycznych metod, a nie poprzez niszczenie mienia i atakowanie funkcjonariuszy.
Jego zdaniem przemoc nie może być uznawana za uzasadnioną odpowiedź na kontrowersyjne wypowiedzi czy działania polityczne.
Podobne stanowisko zajęły ugrupowania reprezentujące różne strony hiszpańskiej sceny politycznej.
Baskijska koalicja lewicowo-nacjonalistyczna EH Bildu potępiła zamieszki, odcinając się od agresywnych działań uczestników protestów. Jej przedstawiciele podkreślili, że pokojowe demonstracje nie powinny być utożsamiane z aktami wandalizmu.
Równie stanowczo wydarzenia oceniła baskijska Partia Ludowa (PP), wskazując, że w demokratycznym społeczeństwie nie ma miejsca na tego rodzaju przemoc.
Burmistrz Bilbao: sprawcy nie reprezentują antyfaszyzmu
Do sytuacji odniósł się również burmistrz Bilbao Juan Mari Aburto, który zdecydowanie potępił działania agresywnych grup.
W jego ocenie osoby dopuszczające się podpaleń, grabieży i ataków na policjantów nie mogą przedstawiać swoich działań jako obrony demokratycznych wartości.
Burmistrz podkreślił, że sprawcy przemocy ponoszą odpowiedzialność za swoje czyny niezależnie od politycznych haseł, którymi się posługują.
Szczególne znaczenie ma sytuacja mieszkańców i przedsiębiorców, którzy ponieśli straty, choć nie byli stroną politycznego sporu.
Bilbao mierzy się ze skutkami gwałtownej nocy
Poniedziałkowe wydarzenia pozostawiły po sobie zniszczone pojazdy, uszkodzoną infrastrukturę miejską i straty w lokalnych sklepach. Dla służb porządkowych oraz władz Bilbao najważniejszym zadaniem pozostaje obecnie ustalenie pełnej skali szkód i odpowiedzialności uczestników zamieszek.
Sprawa wykracza jednak poza sam bilans zniszczeń. Pokazuje również rosnące napięcia towarzyszące publicznym wystąpieniom kontrowersyjnych postaci hiszpańskiego życia politycznego.
W Bilbao wystarczyła zapowiedź jednego spotkania, aby na ulicach pojawiły się setki demonstrantów. Nawet jego odwołanie nie zatrzymało eskalacji wydarzeń.
Najbardziej dotkliwe konsekwencje ponieśli ostatecznie mieszkańcy miasta, lokalni przedsiębiorcy oraz osoby, których codzienne życie zostało zakłócone przez uliczną przemoc.
Źródła: 20minutos.es, „Al menos 19 detenidos, muchos menores, en disturbios y saqueos en Bilbao por un acto de Vito Quiles, que no se ha presentado” (26.10.2026); Ertzaintza – oficjalny komunikat baskijskiej policji z 26.10.2026.
